<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-4558561323084247754</id><updated>2011-10-11T07:38:27.457+02:00</updated><title type='text'>everybody goes</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://stuckforever.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4558561323084247754/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://stuckforever.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Brian</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09789100199608946264</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_rDUnlxb_rik/TRJ6kp8pn_I/AAAAAAAAACw/e67gIgdZoww/S220/3.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>6</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4558561323084247754.post-3265889074230954671</id><published>2011-10-04T15:25:00.003+02:00</published><updated>2011-10-04T15:27:39.880+02:00</updated><title type='text'>Rozdział 6 "Nieskończoność, szalik, Florencja"</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal"&gt;Budzę się i czuje, że dzisiejszy poranek jest inny niż wszystkie do tej pory. Właściwie to inny w tym &amp;nbsp;akurat życiu. Tak myślę. Czując ciepło bijące od dłoni Fabiana, jego oddech na swoim karku, czując każdy jego pojedynczy ruch mam wrażenie że jesteśmy połączeni jednym ciałem. Taka zupełna synchronizacja, uczucie przynależności i ciepło towarzyszące temu &amp;nbsp;dawały mi odczuć coś co kiedyś, dawno temu, w innym życiu było zdaje się zupełnie naturalne a w tej akurat chwili, wydało mi się czymś niepowtarzalnym, zupełnie odłączonym od realnego świta coś tak przyjemnego, że wręcz nierealnego. Strach przed przerwaniem tego unikatowego połączenia i tej sytuacji kazał mi pozostać w zupełnym bezruchu. Delikatność &amp;nbsp;tej chwili, wszystko to może się skończyć po upływie jednej chociażby sekundy, jeden mały ruch, mrugnięcie powieką, oddech i to wspaniałe uczucie bycia żywym może zniknąć. Wstrzymałem dech, jeszcze, jeszcze, jeszcze dłużej trwaj. Przetrzymać ten stan jak najdłużej, przez chwile jeszcze żyć. Tak naprawdę.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Oddychaj Gabriel.- usłyszałam i poczułem słowa Fabiana na skórze, wypowiedziane lekko zachrypniętym, rozespanym głosem. I jeszcze delikatny dotyk dłoni na moich własnych. Odetchnąłem. Jeszcze nie chcę nic mówić to jest zbyt piękne aby mogło trwać w nieskończoność, tak mi się wydaje. Cieszyć się chwilą. Jednak kiedy te wszystkie myśli przepływają przez mój umysł moje uczucia nie zmieniają się. Zalewa mnie fala spokoju. Obezwładniającego wręcz. Zasypiam. &lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&amp;amp;&amp;amp;&amp;amp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Dni Jesieni płyną sobie spokojnie, wszytko powoli przemija. Każdy dzień o który przed momentem mówiłem „dzisiaj” mozolnie i nieubłaganie zamienia się w „wczoraj” a każde „wczoraj” przechodzi w naturalny sposób w „jakiś czas temu”. Jakiś czas temu zdjąłem gips, wczoraj skończyłem rehabilitację a dzisiaj, teraz idę spokojnym krokiem w kierunku przystanku patrząc na drzewa, które na swój sposób odliczają czas. One ukazują go w formie opadających liści, w takiej postaci przemijanie nie wydaje mi się takie straszne. Gdybym mógł być drzewem. Spokojnie umierać każdej Jesieni i odżywać każdej wiosny. Rodzić się i liczyć czas do śmierci w formie opadających liści. Coś takiego wydaje mi się być piękne. Myślę, że mógłbym być drzewem, nie myśleć. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Dochodzę do przystanku. Fabian czeka na mnie w swoim kolorowym szaliku i wełnianej czapce uśmiechając się. Macha do mnie entuzjastycznie ręką, tak, że inne osoby patrzą na niego, następnie na mnie jakby oczekując jakiegoś równie dynamicznego, wyszukanego odzewu. Jednak odwracają spojrzenia wracając do swoich spraw, zawiodłem chyba oczekiwania. Podchodzę do Fabiana powolnym krokiem.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Cześć.- mówię stając w niewielkiej odległości naprzeciwko niego. On spokojnym spojrzeniem wodzi po mojej twarzy potem sylwetce. Nagle zaczyna się wyplątywać ze swojego kolorowego szala. Podchodzi bardzo blisko i chuchając gorącym oddechem na moją twarz opatula mnie swoim kolorowym, wełnianym szalikiem.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Cześć. Czy ty nie umiesz się sam ubrać? Zimno jest i się przeziębisz chodząc w takim stroju.- mówi spokojnym pouczającym tonem. Patrząc z bliska na moją twarz.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Przepraszam.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Nie przepraszaj mnie tylko zacznij o siebie dbać.- mówi. Mierzwi moje włosy po czym zaczyna rozgrzewać własnymi, ciepłymi dłońmi moje zimne i skostniałe palce.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Przepraszam. – mówię i po chwili zastanowienia dodaję- Ale ty teraz zamarzniesz.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Mi nic nie będzie, mam wysoki kołnierz i grubszą kurtkę. Jestem zdrowszy i lepiej się odżywiam. Ty&amp;nbsp; za to jesteś anorektykiem, nie umiesz o siebie zadbać i wyglądasz jak trup.- znowu pouczający ton i lekkie chuchnięcie na moje dłonie. Przyznam, że mnie to ubodło ale jednak nie ma siły która pozwoliła by mi czuć się urażonym do tego stopnia żeby odpowiedzieć, zrobić krok w tył czy wyrwać swoje ręce z delikatnego ciepłego uścisku jego dłoni. To co powiedział było podszyte rozgrzewającym ciepłem i troską jednocześnie, tak, że jedynym co mogę w tej chwili zrobić jest skupienie się na powolnym cieple rozchodzącym się po moim ciele. Docierającym do każdej komórki, każdej myśli, blokują negatywne odczucia i pozwalając skupić się tylko na tym co w danej chwili jest przyjemne i tak cholernie potrzebne.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Dobrze, że chociaż nie dyskutujesz. Może w końcu zamierasz zacząć słuchać większych i mądrzejszych.- Rzuca radosnym tonem, patrząc w&amp;nbsp; moje oczy z iskierkami w jego własnych. Fabian jest niski a ja jestem troszkę niższy od niego więc w sumie miał prawo powiedzieć, że jest większy jednak co do tego mądrzejszego nie jestem już taki skory się zgodzić.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Raczej nie. Porostu jest mi tak cholernie przyjemnie, że wolę nie narzekać. A tak w ogóle to nie jesteś wcale mądrzejszy. - mówię sam się uśmiechając na widok jego jeszcze bardziej rozpromienionej twarzy.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Do usług.- wypowiada słowa lekkim radosnym tonem. Tak mi ciepło.&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&amp;amp;&amp;amp;&amp;amp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Tysiąc lat temu…- słyszę głos nauczyciela od historii. Tysiąc lat brzmi cholernie długo a jeśli tak to moje życie ciągnie się jak tysiąc pieprzonych lat. Tak myślę. Samotność sprawia, że każda chwila jego trwania wydłuża się sprawiając, że człowiek umysłem czuje się już stary i zmęczony. Czuję delikatny dotyk dłoni. Wyrwany ze swoich rozmyślań patrzę zdezorientowany w stronę z której nadeszło przebudzenie. Wzrok Fabiana jest skierowany na mnie.&amp;nbsp; Wyraz jego oczu uświadamia mi, że pewnie złapał mnie w mojej stop klatce w której jak to określił „moje spojrzenie jest takie puste”. &amp;nbsp;Zdaje się, że wie co zrobić aby zabić moje ponure myśli chociaż na jakiś czas. Przybliża się, dotykając swoją nogą mojej. Dotyk, myślę, że żyję lat 17.&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&amp;amp;&amp;amp;&amp;amp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Wracam do domu.&amp;nbsp; W twarz "śmieje" mi się koperta na której odwrocie widnieje.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Oskar Cordis&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: right;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Florencja &amp;nbsp;02.11.2009&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4558561323084247754-3265889074230954671?l=stuckforever.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://stuckforever.blogspot.com/feeds/3265889074230954671/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4558561323084247754&amp;postID=3265889074230954671&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4558561323084247754/posts/default/3265889074230954671'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4558561323084247754/posts/default/3265889074230954671'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://stuckforever.blogspot.com/2011/10/rozdzia-6-nieskonczonosc-szalik.html' title='Rozdział 6 &quot;Nieskończoność, szalik, Florencja&quot;'/><author><name>Brian</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09789100199608946264</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_rDUnlxb_rik/TRJ6kp8pn_I/AAAAAAAAACw/e67gIgdZoww/S220/3.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4558561323084247754.post-2945042088742508616</id><published>2011-08-11T20:59:00.001+02:00</published><updated>2011-08-11T21:02:18.870+02:00</updated><title type='text'>Rozdział 5 "Fajki, huśtawka, ukojenie"</title><content type='html'>&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;o:OfficeDocumentSettings&gt;   &lt;o:RelyOnVML/&gt;   &lt;o:AllowPNG/&gt;  &lt;/o:OfficeDocumentSettings&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:WordDocument&gt;   &lt;w:View&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:Zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:TrackMoves/&gt;   &lt;w:TrackFormatting/&gt;   &lt;w:HyphenationZone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:PunctuationKerning/&gt;   &lt;w:ValidateAgainstSchemas/&gt;   &lt;w:SaveIfXMLInvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:IgnoreMixedContent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:DoNotPromoteQF/&gt;   &lt;w:LidThemeOther&gt;PL&lt;/w:LidThemeOther&gt;   &lt;w:LidThemeAsian&gt;X-NONE&lt;/w:LidThemeAsian&gt;   &lt;w:LidThemeComplexScript&gt;X-NONE&lt;/w:LidThemeComplexScript&gt;   &lt;w:Compatibility&gt;    &lt;w:BreakWrappedTables/&gt;    &lt;w:SnapToGridInCell/&gt;    &lt;w:WrapTextWithPunct/&gt;    &lt;w:UseAsianBreakRules/&gt;    &lt;w:DontGrowAutofit/&gt;    &lt;w:SplitPgBreakAndParaMark/&gt;    &lt;w:DontVertAlignCellWithSp/&gt;    &lt;w:DontBreakConstrainedForcedTables/&gt;    &lt;w:DontVertAlignInTxbx/&gt;    &lt;w:Word11KerningPairs/&gt;    &lt;w:CachedColBalance/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;m:mathPr&gt;    &lt;m:mathFont m:val="Cambria Math"/&gt;    &lt;m:brkBin m:val="before"/&gt;    &lt;m:brkBinSub m:val="&amp;#45;-"/&gt;    &lt;m:smallFrac m:val="off"/&gt;    &lt;m:dispDef/&gt;    &lt;m:lMargin m:val="0"/&gt;    &lt;m:rMargin m:val="0"/&gt;    &lt;m:defJc m:val="centerGroup"/&gt;    &lt;m:wrapIndent m:val="1440"/&gt;    &lt;m:intLim m:val="subSup"/&gt;    &lt;m:naryLim m:val="undOvr"/&gt;   &lt;/m:mathPr&gt;&lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:LatentStyles DefLockedState="false" DefUnhideWhenUsed="true"  DefSemiHidden="true" DefQFormat="false" DefPriority="99"  LatentStyleCount="267"&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="0" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Normal"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="heading 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 7"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 8"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 9"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 7"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 8"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 9"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="35" QFormat="true" Name="caption"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="10" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Title"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="1" Name="Default Paragraph Font"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="11" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Subtitle"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="22" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Strong"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="20" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Emphasis"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="59" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Table Grid"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" UnhideWhenUsed="false" Name="Placeholder Text"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="1" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="No Spacing"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" UnhideWhenUsed="false" Name="Revision"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="34" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="List Paragraph"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="29" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Quote"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="30" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Intense Quote"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="19" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Subtle Emphasis"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="21" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Intense Emphasis"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="31" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Subtle Reference"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="32" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Intense Reference"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="33" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Book Title"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="37" Name="Bibliography"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" QFormat="true" Name="TOC Heading"/&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt; /* Style Definitions */ table.MsoNormalTable	{mso-style-name:Standardowy;	mso-tstyle-rowband-size:0;	mso-tstyle-colband-size:0;	mso-style-noshow:yes;	mso-style-priority:99;	mso-style-qformat:yes;	mso-style-parent:"";	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;	mso-para-margin-top:0cm;	mso-para-margin-right:0cm;	mso-para-margin-bottom:10.0pt;	mso-para-margin-left:0cm;	line-height:115%;	mso-pagination:widow-orphan;	font-size:11.0pt;	font-family:"Calibri","sans-serif";	mso-ascii-font-family:Calibri;	mso-ascii-theme-font:minor-latin;	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";	mso-fareast-theme-font:minor-fareast;	mso-hansi-font-family:Calibri;	mso-hansi-theme-font:minor-latin;	mso-bidi-font-family:"Times New Roman";	mso-bidi-theme-font:minor-bidi;}&lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;div class="MsoNormal"&gt;To już 1,5 tygodnia kiedy mam nogę w pieprzonym gipsie. Znosiłem i znoszę wszystko dobrze. Chyba tylko dzięki Fabianowi i Lestatowi. Czas płynie mi na czytaniu, oglądaniu arcyciekwego sufitu, &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;przebywaniu z Fabianem i paleniu fajek w oknie pokoju. Czuję się naprawdę dobrze. Już mogę się poruszać o kulach. Nadal trwa boska Jesień. Wszystko wydaje się piękne jednak jakieś nie kompletne. Całe to czerwono-złote piękno wydaje się być zbyt odległe. Nie można tego wszystkiego dotknąć. Drzewa, wiatr, niebo, trawa są tak daleko kiedy siedzę na parapecie okna w moim pokoju i mogę tylko patrzeć. &lt;span style="mso-tab-count: 1;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="mso-tab-count: 1;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Fabian jest taki jak zawsze. Roześmiany, ciepły i żywy. Pilnuje tego żebym jadł. Rozmawiamy. Właściwie to on mówi a ja słucham. Jego ojciec jest niemy. Czyli moja hipoteza była poprawna. Kupił nowy aparat. Sprawa wypadku pozostała nie wyjaśniona. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="mso-tab-count: 1;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Matka jest taka jak zawsze. Bez wyrazu, zimna i odległa. Robi to co zawsze. Nie odzywa się słowem. Pozostaje obojętna i cicha. Snuje się jak duch. Czyli nic się nie zmieniło w tej kwestii.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="mso-tab-count: 1;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Ja w sumie chyba też jestem taki jak zawsze, chociaż może jednak nie. Właściwie to uśmiecham się częściej niż zwykle. W ogóle się uśmiecham. Jem więcej niż zwykłe. W kwestii mówienia nadal jest opornie. Jednak mówię trochę więcej. Zachowuje się inaczej niż zwykle.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="mso-tab-count: 1;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;W chwili obecnej jem obiad. Zaraz przyjdzie Fabian. Czas mija dość powoli. Irytujące zjawisko z tego pieprzonego czasu. Raz leci cholernie szybko raz wolno. Kiedy czekasz zwalnia do irytująco ślimaczej prędkości. Na szczęście mam anielską cierpliwość. Pukanie. Tylko Fabian to robi. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Właź.- mówię. Drzwi się uchylają. Fabian z uśmiechem na ustach je zamyka. Po czym odwraca się i rzuca na łóżko. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Cześć. Jak minął dzień?- mówi z twarzą w poduszce. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Normalnie. Ty?- elokwencja bijąca od mojej rozbudowanej wypowiedzi aż mnie zadziwia.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Dobrze. Poszedłem robić zdjęcia do parku. Mogę Ci pokazać.- mówi cały rozbudzony, sięgając po torbę. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Jasne.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Popatrz. Wiesz co to za park? Mówię Ci jest piękny.- powiedział po czym podstawił mi aparat. Miał rację a miejsce wydawało mi się znajome. Wiem.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Byłem tam z bratem.- mówię mimowolnie. Zaraz tego żałuje. Fabian patrzy na mnie zaszokowany.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Masz brata?- robi przy tym tak wielkie oczy, że wygląda to aż przerażająco. Nie chce o tym mówić więc milczę odwracając spojrzenie. Zapada niezręczna cisza. Jednak znów słyszę głos Fabiana.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-left: 35.4pt; text-indent: -35.4pt;"&gt;- Gabriel mów do mnie. Ja… Chciałbym wiedzieć o tobie więcej. Właściwie to nic nie wiem. Nic do mnie nie mówisz. Dlaczego to wszystko tak wygląda. Twoja matka, ta otaczająca Cię kurtyna milczenia, dystans z jakim traktujesz ludzi. Chciałbym żebyś mi powiedział dlaczego czasami twoje spojrzenie jest takie puste.- On milknie a ja nie wiem co powiedzieć. Nie potrafię się otworzyć. Chciałbym żeby on po prostu wiedział. Nie chcę mówić o tym wszystkim na głos. Wtedy to stanie się takie realne, bliskie. Zawsze starałem się wspomnienia odsuwać w głąb umysłu. One to coś co rani mnie najbardziej. Świadomość, że kiedyś było lepiej. Czasy kiedy potrafiłem się śmiać, kiedy siadałem z matką przy stole i jedliśmy razem obiad, kiedy czytała mi bajki na trawie w parku. Wtedy kiedy ona jeszcze żyła a ja potrafiłem się swoim życiem cieszyć. To tak cholernie boli kiedy o tym myślę. Nie wiem czy wytrzymam musząc to powiedzieć. Chociaż to Fabian. Ten, który daje mi namiastkę dawnego ciepła, wyleguje się ze mną na ławkach w parku, który chwyta mnie za dłoń, uśmiecha się i biegnie ze mną przez deszcz . Myślę, że mogę powiedzieć to osobie, która wie, że istnieje. Wzdycham.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Mam brata.- mówię. On milczy, czaka na ciąg dalszy. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;-&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Miałem też kiedyś siostrę. Miała parę miesięcy. Moja matka zostawiła ją na chwilę. To był wypadek. Spadła ze schodów i umarła. Dlatego ona jest taka. Ojca nie pamiętam. Nie lubię się przywiązywać. Wszystkie bliskie mi osoby w końcu mnie opuszczają. Ufałem bratu. On jednak spieprzył kiedy nadarzyła się okazja. Zostawił mnie z chora matką samego. Miałem 10 lat. Byłem taki mały i tak cholernie się bałem. Kiedy miałem 10 lat straciłem wiarę w ludzi, zrozumiałem, że nie warto marzyć. Od tamtej pory staram się w nic nie wierzyć, od tamtej pory boje się, że będę taki jak ona. – mówiąc to wszystko czułem obezwładniający ból i łzy spływające po mojej twarzy. Nigdy nie myślałem, że opowiem komuś o tym wszystkim o tym koszmarze nawiedzającym mnie cały czas odkąd zostałem sam.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Przed oczami zamajaczyły mi zjawy z przeszłości. Ja z Oskarem na huśtawkach w parku. Potem moment w którym zamykają się za nim drzwi domu. Świadomość, że zostałem sam. Wspomnienia, które budzą największy ból. Otumaniły mnie swoim straszliwym zimnem. Nie potrafiłem się z tego wyrwać. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Naglę jednak poczułem coś ciepłego. Wszystko zniknęło. Jest tylko Fabian trzymający moją dłoń.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Je Cię nie zostawię. Będę do póki będziesz mnie potrzebował. Teraz kiedy wiem ja postaram się Ciebie zrozumieć, twoje zachowania. Gabriel przykro mi. Nie zasłużyłeś na to wszystko. Jesteś cholernie dobrym człowiekiem.- powiedział ocierając moje łzy i przytulając mnie do siebie. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-left: 35.4pt; text-indent: -35.4pt;"&gt;- Wiem, wiem. Jesteś aniołem.- Nie mogłem przestać płakać, jedną dłoń zanurzyłem w jego włosach a drugą chwyciłem jego koszulkę na piersi. Fabian cały czas gładził dłońmi moje plecy. To jest kojące, po czasie czuje spokój. Trwam jednak w jego uścisku. Boje się, że z chwilą kiedy mnie puści wszystkie wspomnienia powrócą.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-left: 35.4pt; text-indent: -35.4pt;"&gt;- Musisz się przespać.- Mówi zaczynając się odsuwać.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-left: 35.4pt; text-indent: -35.4pt;"&gt;- Nie!!! Zostań!!!- krzyczę łapiąc kurczowo jego koszulkę i wtulając się w jego tors.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-left: 35.4pt; text-indent: -35.4pt;"&gt;- Spokojnie. Zostanę aż nie uśniesz.- mówi podnosząc moja twarz za podbródek i całując mnie w czoło. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-left: 35.4pt; text-indent: -35.4pt;"&gt;- To dobrze.- wypowiadam to szeptem lekko go popychając. Kiedy w końcu leży przytulam się do niego kładąc głowę na jego piersi. Usypiając słyszę spokojne bicie&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;serca Fabiana, jego zapach i dłonie błądzące po moich plecach i zanurzające się włosach. Jestem spokojny. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4558561323084247754-2945042088742508616?l=stuckforever.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://stuckforever.blogspot.com/feeds/2945042088742508616/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4558561323084247754&amp;postID=2945042088742508616&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4558561323084247754/posts/default/2945042088742508616'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4558561323084247754/posts/default/2945042088742508616'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://stuckforever.blogspot.com/2011/08/rozdzia-5-fajki-hustawka-ukojenie.html' title='Rozdział 5 &quot;Fajki, huśtawka, ukojenie&quot;'/><author><name>Brian</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09789100199608946264</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_rDUnlxb_rik/TRJ6kp8pn_I/AAAAAAAAACw/e67gIgdZoww/S220/3.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4558561323084247754.post-4859334797621315194</id><published>2011-07-13T19:45:00.003+02:00</published><updated>2011-07-28T00:31:42.443+02:00</updated><title type='text'>Rozdział 4 ”Sufit, uśmiech, trup”</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal"&gt;Budzę się, nastał drugi dzień męczarni. Jest godzina 13.00. Jeszcze jakieś 4 godziny i nadejdzie wybawienie. Mało rozgarniętym spojrzeniem zaczynam wodzić po ścianach pokoju. Nagle od tego zajmującego zajęcia odrywa mnie głośne burczenie w brzuchu i pragnienie załatwienia innych potrzeb fizjologicznych. Motywuję się aby chociaż podnieść się do pozycji siedzącej. Po paru minutach walki siedzę już na skraju łóżka, patrząc zdeterminowanym wzrokiem na drzwi łazienki majaczące na końcu korytarza. Nagle do głowy przychodzi mi myśl, że przecież drzwi od mojego pokoju były zamknięte. Rozglądam się, na szafce obok łóżka stoi śniadanie. Jeden problem rozwiązany. Pozostaje tylko dotelepanie się do łazienki. Zjeżdżam tyłkiem na podłogę i przy pomocy rąk i nogi docieram zwycięsko do łazienki. Tutaj jest już z górki. Kiedy jestem w pokoju, jem&amp;nbsp; śniadanie, kładę się i wracam do kontemplacji sufitu. Jeszcze 3 godziny.&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&amp;amp;&amp;amp;&amp;amp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Z transu budzi mnie trzaśnięcie drzwiami. Patrzę na zegarek, 16.00. Matka, czyli za jakieś pół godziny będzie obiad. Wodząc wzrokiem po pokoju zauważam , że na biurku leży książka. Marszczę brwi, nie pamiętam żebym cokolwiek ostatnio czytał. Po chwili sobie przypominam. To musi być Fabiana. Odwracam wzrok powracając do sufitu. Jednak to zajęcie nie wydaje się takie zajmujące jak wcześniej. Sprawa leżącej na biurku książki Fabiana męczy mnie do tego stopnia, że postanawiam ją rozwiązać. Po paru minutach zadowolony siedzę na łóżku, w rękach mam książkę na której okładce widnieje tytuł "Wampir Lestat". &amp;nbsp;&amp;nbsp;Odwracam ją aby przeczytać opis. Słowa, które wzbudzają we mnie poruszenie i pragnienie przeczytania lektury to: "opowieść o życiu-nie-życiu, którego nigdy nie pragnął". Otwieram na pierwszej stronie. To inny świat. &lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&amp;amp;&amp;amp;&amp;amp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Kiedy do pokoju wchodzi matka nawet na nią nie patrzę. Nie chcę, Lestat jest teraz dużo ciekawszy od niej. W sumie to jest podobny do matki, ona też żyje-nie-żyjąc. Jednak życie tego wampira nie jest monotonne. Jest po prostu cudownie smutne a w swej samotności piękne.&amp;nbsp; Zupełnie inne od ciągłej, niekończącej się, niemej i obojętnej pustki panującej w zamkniętym świecie umysłu mojej matki. O ile ten świat, czy też umysł jeszcze istnieje. Powracam do książki, nie jestem głodny.&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&amp;amp;&amp;amp;&amp;amp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;To, że Fabian przyszedł dociera do mnie dopiero w momencie, w którym siada obok mnie na łóżku. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Cześć.- powiedział przeczesując dłonią moje włosy i delikatnie się uśmiechając. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;-&amp;nbsp; Cześć, jak w szkole?- zapytałem dokładając książkę.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;-Dobrze. Jak chcesz to możesz pożyczyć.- odrzekł wskazując ręką na "Lestata", po czym zmarszczył brwi, podążyłem za jego wzrokiem. Na szafce stał mój nieruszony, zimny obiad.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- No co?- zabrzmiałem trochę jak małe, naburmuszone dziecko.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Dlaczego obiadu nie zjadłeś? Musisz jeść żeby mieć siłę. Zobacz jaki z Ciebie anorektyk. Sama skóra i kości. Żebra Ci wszystkie wystają.- powiedział wkurzony przejeżdżając delikatnie dłonią po mojej odsłoniętej klatce piersiowej.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Nie przesadzaj, to tylko obiad. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Dla ciebie to aż obiad.- przerwał na chwile, westchnął i już spokojniejszy powiedział - Ubierz się bo jeszcze się przeziębisz. Cały jesteś lodowaty.- mówiąc&amp;nbsp; wodził delikatnie dłońmi po moich ramionach. To było przyjemne.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Dobrze, już dobrze. Tylko najpierw chciałbym się umyć.- powiedziałem, łapiąc jedna z jego dłoni i kładąc na swojej twarzy. Z lekko przymkniętymi oczyma i delikatnym uśmiechem na ustach napawam się ciepłym dotykiem Fabiana.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Niech będzie.- szepnął ledwo dosłyszalnie wodząc opuszkami palców po mojej twarzy. Delikatnie gładząc powieki, obrysowując usta i przejeżdżając po nasadzie nosa. To takie cholernie przyjemne.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Za chwilę w takim razie.- odpowiedziałem równie cicho naśladując jego ruchy. Poznawałem jego twarz w zupełnie inny sposób, nie wzrokiem lecz dotykiem, który powiedział mi dużo więcej niż obserwacja. Wiem, że ma małą niewidoczną bliznę na prawym policzku, bardzo delikatna skórę twarzy, ciepłe wargi i lekko zadarty nos.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Wystarczy. Chodź pomogę Ci z tym myciem.- powiedział po paru minutach Fabian. Kiwnąłem głową i otworzyłem oczy. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Poradził bym sobie sam ale niestety mam prysznic.- odpowiadam, i staję lekko się chwiejąc na jednej nodze. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Oszalałeś! Jeszcze się przewrócisz.- Fabian ma przerażony głos i szybko wstaje. Zarzuca sobie moją rękę na ramiona, obejmuje mnie w pasie i ruszamy w stronę łazienki. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Poczekaj- mówi, puszczając mnie, tak abym mógł oprzeć się o ścianę a on zamknąć drzwi.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Dobra to ja nastawię wodę a ty się rozbierz.- odchodzi w kierunku prysznica. Zdejmuje bokserki. Kiedy chce sam dojść do kabiny, Fabian szybko podchodzi do mnie asekuracyjnie podtrzymując ramieniem. Wchodząc pod strumienie ciepłej wody odczuwam niesamowite odprężenie, cały czas lekko podparty na jego drobnym ramieniu, z noga poza kabiną. Czuję spojrzenie Fabiana wodzące po moim nagim ciele.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Jest gorzej niż myślałem.- mówi przerażonym głosem.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Co?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- No z twoim ciałem.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Nie musiałeś tego mówić. Nie jestem chyba taki straszny- odpowiadam lekko się śmiejąc.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Wiesz, że nie o to chodzi.- ma zirytowany ton głosu.- Wyglądasz naprawdę jak trup.- powaga w jego głosie trochę ochładza mój entuzjastyczny nastrój.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Przesadzasz, nagle jesteś taki opiekuńczy jak miałem ten wypadek.- mówię wkurzony. Kiedy jednak patrzę w jego oczy, czuje się jak śmieć. Przesadziłem, chyba zraniłem go tym co powiedziałem. Sam wiem, że to nieprawda.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Ja…- nie wiem co mam do cholery powiedzieć.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Czy już skończyłeś?- mówi nie patrząc mi w oczy, jest przeze mnie taki przygaszony.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Um, tak. Już. – zakręcam wodę, Fabian pomaga mi wyjść z kabiny, opiera mnie o ścianę i podaje ręcznik. Kiedy jesteśmy w pokoju nadal milczy. &amp;nbsp;Siadam na łóżku odwracając wzrok, staram się na niego nie patrzeć.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Przepraszam.- z transu wyrywa mnie to ciche słowo, wypływające z jego ust. Patrzę na Fabiana lekko osłupiały.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Może masz rację. Ja może faktycznie. W końcu wcześniej tego nie zauważyłem.- jestem tak cholernie osłupiały, że nie mam nawet siły żeby przerwać pieprzenie tych cholernych bredni wypływających z jego ust. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Tylko, ja nie chce żeby coś jeszcze Ci się stało przez moją nieuwagę.- mówi. Dociera do mnie, że ten kretyn obwinia się! Myśli, że ten cholerny wypadek to jego wina!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Ty kretynie!- dawno się tak nie zdenerwowałem.- To nie twoja wina, ty nie masz za co przepraszać. Jesteś dla mnie dużo lepszy niż ja dla Ciebie. To ja powinienem przeprosić za mój brak entuzjazmu i to co powiedziałem. Jesteś jedynym człowiekiem który był w stosunku do mnie tak opiekuńczy i akceptujesz nawet mój cholernie trudny charakter.- Te nigdy niewypowiedziane myśli wypływają z moich ust mimowolnie dając uczucie ulgi i spełnienia. Powinienem mu był to powiedzieć już wcześniej. Tylko po to aby zobaczyć te błyszczące szczęściem spojrzenie. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Naprawdę tak myślisz.- mówi przytulając się do mnie. Jest tak cholernie szczęśliwy, że chyba zacznę mu mówić takie rzeczy częściej. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Nie mógł bym myśleć inaczej i przepraszam &amp;nbsp;postaram się więcej jeść.- szepcze te słowa do jego ucha, wplatają dłonie i zanurzając twarz w jego rozpuszczonych włosach. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Cieszę się.- jego cichy szept działa jak balsam. Koi zmysły. Trwamy prze jakiś czas&amp;nbsp; w uścisku.&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Calibri&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;- Muszę odrobić lekcje.- słyszę lekko zrezygnowany głos, odrywamy się od siebie. Fabian zadowolony siada przy moim biurku wyjmując zeszyty i książki. Tryska szczęściem, ja też. On odrabia lekcje, ja czytam ”Wampira Lestata” i mimo tego wszystkiego złego co jest poza tym, co działo się chwile temu, jest cholernie idealnie. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4558561323084247754-4859334797621315194?l=stuckforever.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://stuckforever.blogspot.com/feeds/4859334797621315194/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4558561323084247754&amp;postID=4859334797621315194&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4558561323084247754/posts/default/4859334797621315194'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4558561323084247754/posts/default/4859334797621315194'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://stuckforever.blogspot.com/2011/07/rozdzia-4-sufit-usmiech-trup.html' title='Rozdział 4 ”Sufit, uśmiech, trup”'/><author><name>Brian</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09789100199608946264</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_rDUnlxb_rik/TRJ6kp8pn_I/AAAAAAAAACw/e67gIgdZoww/S220/3.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4558561323084247754.post-8987681440493196160</id><published>2011-01-10T23:54:00.008+01:00</published><updated>2011-10-04T15:12:57.791+02:00</updated><title type='text'>Rozdział 3 „Kapelusz, słońce, czas”</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Chcę jechać do centrum.- słyszę wypowiedziane przez Fabiana słowa. Stoimy właśnie na przystanku tramwajowym, jest godzina 14.00 dnia 4 Października. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Po co?- pytam zakładając kapelusz na głowę, właśnie zaczyna padać.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Chcę porobić zdjęcia.-mówi. Wiem, że to ja będę ofiarą, która pojedzie z nim do paskudnego, zatłoczonego centrum.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Kiedy?- wiem, że słyszy mój zrezygnowany głos, ale wygląda jakby w ogóle na niego nie działał. Uśmiecha się. Po paru sekundach łapie mnie za rękaw i zaczyna ciągnąć do biegu.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Teraz.- wypowiada to z nieodłącznym zadowoleniem wypisanym na ustach i przyspiesza. Czuję jak deszcz, który z każda chwilą zaczyna przybierać na sile obmywa moją &amp;nbsp;twarz. Na moje usta wstępuje uśmiech zadowolenia. Czuje orzeźwienie. W obliczu tak przyjemnego zjawiska jak deszcz, nawet czekająca mnie podróż tramwajem i perspektywa spędzenia reszty dnia na szwędaniu się po mieście, nie wydaje się być taka straszna. Słyszę donośny śmiech Fabiana, jest szczęśliwy. Ja chyba też. To takie dziwne. Jak niewiele potrzeba aby wszystko wydawało się odrobinę jaśniejsze? Kiedy wbiegamy do tramwaju, którego drzwi momentalnie się za nami zamykają, wzbudzamy zaciekawienie u młodszych i mniej zgrzybiałych osób, zaś u staruchów, zniesmaczenie i nieme oburzenie. Czuję, że z nosa cieknie mi woda. Dłoń Fabiana wyciera lekko te parę kropli. Jego uśmiech, jest piękny. Potrząsam lekko głową, strzepując zabłąkaną w moich splatanych i wilgotnych teraz włosach wodę. Siadamy na wolnych miejscach. Uśmiechy, przyspieszone jeszcze oddechy, deszcz za szybą. Cały czas jestem szczęśliwy.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&amp;amp;&amp;amp;&amp;amp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Leżę na ławce w jednym z łódzkich parków. Moje plecy są bardzo mokre, w każdym razie bardziej niż reszta mojego ciała. Słyszę szum ulicznego hałasu, kroki przechodzącego obok mnie człowieka i cichy szum wiatru. Widzę żółto-złote korony starych drzew. Gałęzie lekko się poruszają pod wpływem delikatnych podmuchów. Siedzą na nich złowrogo wyglądające kruki i plaga każdego miasta – gołębie. Widmo blasku słonecznego próbuje przebić się przez warstwę chmur i kopuły liści. Kiedy przestało padać słońce zaczęło wyglądać zza szarych obłoków. Przez chwilę wszystko wydaję się być nawet idealne. Słyszę klakson samochodu niszczący wizje drzew, świata, Jesieni a nawet słońca. Ptaki podrywają się do lotu, słońce chowa całkowicie a drzewa, są takie same jak były. Moje wargi układają się w delikatny grymas. Nagle słyszę śmiech, rozbudzam się ze swoich rozmyślań.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Żebyś zobaczył jakie robiłeś miny!- mówi głośno Fabian wciąż bardzo zadowolony. Nie komentuję tego. Podnoszę się do pozycji siedzącej. Kiedy znowu patrzę w jego kierunku, widzę jakiegoś zakapturzonego chłopaka powoli się do niego zbliżającego. Przyspiesza, zamieram, nie potrafię nic zrobić. Wszystko dzieje się jakby w zwolnionym tempie. Wyrywa aparat Fabianowi i rzuca się do biegu. Widzę jak szare oczy rozszerzają się w zaskoczeniu i jakby, rozpaczy? Rzeczywistość powraca do normalnego toku. Wstaję szybko. Muszę go dogonić. Nie wiem czy kiedykolwiek w życiu biegłem z taką prędkością. Wpadam za nim na przyuliczny chodnik, wyciągam rękę. Moja dłoń dosięga jego rękawa. Odwraca się gwałtownie i agresywnie mnie popycha. Tracę równowagę, przewracam się. Mam zamknięte oczy. Ostatnie co słyszę to pisk opon i cichy krzyk. Ostatnie co czuję to uderzenie i obezwładniający ból. Jest ciemno. Już nie potrafię myśleć. &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&amp;amp;&amp;amp;&amp;amp;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;To co czuję po odzyskaniu świadomości i cielesności to dyskomfort, nieprzyjemny zapach środków czyszczących i zawroty głowy. Nie potrafię otworzyć oczu. To dość frustrujące. Wkładam w to całą swoja wole, powoli rozchylam powieki. Światło na chwilę mnie oślepia jednak oczy przyzwyczajają się do jasności. Widzę coraz wyraźniej, na tyle wyraźnie aby zauważyć, że jestem w szpitalu. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Gabriel?- słyszę ciche pytanie. Obok łóżka, na krześle siedzi Fabian. Fabian o lekko przymulonych i podkrążonych szarych oczach, o rozczochranych blond włosach, bez uśmiechu na ustach. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Która godzina?- to zdanie wychodzi z moich ust mimowolnie. Dopiero teraz czuję, uścisk jego dłoni na mojej własnej. Nasze palce są splecione. To przyjemne.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- 18.40. Mamy 5 listopada.- odpowiada patrząc na zegarek a następnie z ulgą w moje oczy. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Leżę tu jeden dzień? Co mi właściwie jest?- pytam i lekko ściskam jego dłoń, którą on delikatnie gładzi kciukiem.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Tak, tylko albo aż jeden. Masz pękniętą nogę w kolanie, miałeś wstrząs mózgu i jesteś cały poobijany. Boże. Dobrze się czujesz, nic Cię nie boli?- w jego oczach pojawiają się łzy. To trochę mnie boli, nie lubię gdy ludzie płaczą. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Tak mi się wydaje. Nie płacz.- mówię to stanowczym głosem po czym na chwile się wyłączam. Nagle coś sobie uświadamiam. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Dzwoniliście do mnie do domu?- brzmi to dość panicznie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Tak.- odpowiada Fabian patrząc na mnie z ciekawością. &amp;nbsp;Milczę.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Wiesz, ona nie przyjechała. Przykro mi.- wypowiada to niepewnym głosem czekając na moją reakcję. Czuje się troszkę lepiej z myślą, że jej nie widział i, że nie wie jaka jest pusta i bez życia. Wole sam mu o tym powiedzieć. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Mnie nie.- mówię cicho, szokuje go ta odpowiedź. Siedzimy przez jakiś czas w ciszy. Wpatrywanie się w Fabiana w jakiś pokrętny sposób mnie uspokaja. Jego powieki lekko opadają. Wygląda na zmęczonego.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Powinieneś się przespać.- zwraca na mnie nieprzytomne spojrzenie. &amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Tak wiem.- odpowiada. Przez chwilę wierci się na krześle po czym jego głowa opada na mój przykryty kołdrą brzuch.- Mogę tak?- pyta jeszcze zanim jego powieki opadają.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;-Tak, chociaż myślałem o czymś bardziej komfortowym.- na moich ustach pojawia się uśmiech kiedy jedną z dłoni zanurzam w jego włosach.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Tu mi dobrze.- odpowiada cicho i momentalnie zasypia. Ja także.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&amp;amp;&amp;amp;&amp;amp;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Mam jechać o domu. Boje się tego. Przez około trzy, do czech tygodni będę przykuty do łóżka co jest równoznaczne z przykuciem do ”domu” i do jej milczącej egzystencji. W jakiś dziwny sposób nie była potrzebna jej obecności w szpitalu. Papiery ma podpisać w domu. To nawet lepiej. Fabian cały czas jest ze mną. Musiał być w domu, ale kiedy się obudziłem rano &amp;nbsp;siedział już przy moim łóżku pijąc kawę i delikatnie się uśmiechając. Nie wyglądał tak jak wczoraj. Był już sobą. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Dobrze możemy&amp;nbsp; już jechać.- mówi jeden z ratowników medycznych wchodząc do sali. Tuż za nim idą dwaj mężczyźni niosący nosze. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Kiedy jestem w karetce czuje się coraz gorzej. Boje się pustki i obojętności którą będą wyrażały jej oczy. Jest mi ciężko, staram się nie myśleć. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&amp;amp;&amp;amp;&amp;amp;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Jestem w swoim pokoju. Z dołu słyszę głosy. Moja matka pewnie podpisuje te papierki. Zastanawiam się czy jest świadoma tego co jest na nich napisane. Chciałbym móc przespać te dni które muszę spędzić w tym domu. Chciałbym móc nie myśleć i nie czuć. Wyłączyć się być nieświadomym tej beznadziei i obojętności. Wzdycham głęboko. Nagle drzwi pokoju delikatnie się uchylają.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Mogę wejść?- zobaczyłem, że to Fabian. Zrobiło mi się jakoś lekko.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Jasne.- kiedy wchodzi zamykając za sobą drzwi ciekawsko się rozgląda. Pierwszy raz ma okazje być w moim ”pokoju” i ”domu”. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Fabian, czy będziesz przychodził do mnie codziennie?- pytam z&amp;nbsp; nadzieją w głosie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Z miłą chęcią.- odpowiada z uśmiechem i siada obok mnie na łóżku.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Ja… Nie chcę tu być sam z moją matką.- mówię cicho z przymkniętymi powiekami. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Czemu?- pyta zaskoczony tym co powiedziałem.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Jest pusta jak cały ten dom. Wygląda i zachowuje się zupełnie jak lalka. Kiedy się przypatrzysz sam się przekonasz. Boje się obojętności i tego jej pieprzonego ”nie życia”. Boje się, że po jakimś czasie stanę się taki jak ona.- mój głos cichnie z każdym słowem. To pierwszy raz kiedy mówię mu coś takiego, pierwszy raz kiedy mówi coś takiego komukolwiek.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Rozumiem. Będę przy tobie.- słyszę jego słowa. Teraz się nie boję. Głowa opada mu na moje ramie, nasze dłonie się splatają. Czuje, że dam radę. &amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&amp;amp;&amp;amp;&amp;amp;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Chcę podziękować zarówno za słowa pochwały jak i krytyki. Cieszę się, że ktoś to czyta.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Pozdrawiam&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Requiem &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4558561323084247754-8987681440493196160?l=stuckforever.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://stuckforever.blogspot.com/feeds/8987681440493196160/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4558561323084247754&amp;postID=8987681440493196160&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4558561323084247754/posts/default/8987681440493196160'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4558561323084247754/posts/default/8987681440493196160'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://stuckforever.blogspot.com/2011/01/rozdzia-3-kapelusz-sonce-czas.html' title='Rozdział 3 „Kapelusz, słońce, czas”'/><author><name>Brian</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09789100199608946264</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_rDUnlxb_rik/TRJ6kp8pn_I/AAAAAAAAACw/e67gIgdZoww/S220/3.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4558561323084247754.post-6546126386746650147</id><published>2010-12-25T15:46:00.001+01:00</published><updated>2011-01-04T19:42:55.504+01:00</updated><title type='text'>Rozdział 2 „Dom, kot, dym”</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal"&gt;  &lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Doszedłem do domu. Zwykły, jednorodzinny z wyblakłymi, pustymi ścianami wydaje się patrzeć na mnie. Ponury i posępny, jakby był pusty, niezamieszkany i obcy ale w oknie widać palące się światło. Wzdycham, idę w kierunku drzwi. Kiedy zdejmuję buty na korytarz wychodzi jedyne co tętni życiem w tym pustym kawałku ścian i podłóg. Mój kot, nazywa się Stephen III. Nie wiem dlaczego, wydaje mi się jednak, że to dobre imię. Kiedy zdejmuję płaszcz i ruszam w kierunku kuchni biorę go na ręce. Wchodzę, widzę swoją matkę. Wygląda jakby nie żyła ale oddycha. Można by powiedzieć, że wegetuje, jak jakiś pieprzona roślinka. Zupełnie głucha, niewidoma i niema. Nie widzę w niej żadnych reakcji, nieruchomy wzrok wbity w zasłonięte firanką okno. Jednak obiad stoi na stole. Kiedy jem przypominam sobie jak była jeszcze żywa i piękna. Pamiętam jak się cieszyła ale powoli zapominam jak się uśmiechała. Jak wtedy wyglądały jej oczy? Patrzę na zegarek. Za trzy, góra cztery minuty pójdzie spać. Czekam cicho żeby sprawdzić czy mój schemat jest poprawny. Dokładnie po trzech minutach wychodzi, bez słowa, bez jednego spojrzenia. Moja matka wstaje dokładnie o 6.00, o godzinie 7.00 wychodzi na tramwaj i jedzie do pracy. Kiedy wraca jest 16.00, robi obiad następnie może coś zrobi, może nie. Jeśli nic nie robi to do godziny 21.00 siedzi w kuchni i patrzy w okno, później idzie spać. Tak mniej więcej wygląda jej dzień. Intensywność życia jest mniejsza niż u przejechanego kota. Wstaje, myje talerz i idę wziąć prysznic. Kiedy woda lekko obmywa moje ciało, czuje się jak bym był Nigdzie. Z dala od tego tęchnącego beznadzieją domu. Kiedy czuję się oczyszczony, całkiem obojętny i wyłączony z myślenia mogę wreszcie iść spać. Zasypiając przed oczami widzę złote włosy na tle szarego, jesiennego nieba, rozwiewa je wiatr. Są piękne. Jestem spokojny. Zasypiam.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&amp;amp;&amp;amp;&amp;amp;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Kiedy wstaje na zegarku widnieję godzina 6.30. Muszę. Nie lubię wstawać i nie lubię się budzić. Kiedy się budzę mam czysty, zamglony i miło nieświadomy umysł. Niestety, tylko po to aby wstając uświadomić sobie, że nie jest tak milusio. W sumie to śmiało mogę powiedzieć, że nienawidzę się budzić i wstawać. „Nie lubię” to za małe sformułowanie do określenia mojej niechęci względem tych dwóch czynności. Siadam na łóżku, rozglądam się smętnym spojrzeniem po swoim zagraconym pokoju. Nie lubię go, właściwie to staram się przebywać w nim jak najmniej. Zwykle tylko tu śpię. Wstaję, biorę ubrania i kieruję się z nimi do łazienki. Przemywam twarz. Zakładam, czarne proste spodnie i t-shirt w morskim kolorze. Dla mnie to zwykły niebieski ale jak stwierdził Fabian jest to kolor morski. Niech mu będzie. Próbuję zrobić coś z włosami. Jednak one żyją własnym życiem. Z ciężkim westchnieniem opieram się o umywalkę. Posyłam sobie w lustrze pokrzepiające spojrzenie. Gaszę światło, idę do kuchni. Śniadanie. Stoi na stolę, zawszę, każdego dnia. Siadam cicho. Nie patrzę na nią, staram się robić to jak najrzadziej. Czasami jednak potrzebuje tego, potwierdzenie jej&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;niemego istnienia, jest mi potrzebna. Wychodzi do pracy. Opieram łokcie o stół. Głowa mi opada kiedy lekko przymykam powieki i niemo motywuję się do wstania i pójścia do szkoły. Nie chcę być rośliną. Podnoszę się, sprzątam po sobie. Idę do pokoju po plecak i bluzę. Kiedy mam już wychodzi, przypominam sobie o Stephenie III. Do miski wsypuję mu karmę, nalewam mleka. Głaszczę go delikatnie po grzbiecie. Idę do drzwi, zakładam płaszcz, szalik i kapelusz. Wychodzę. Nareszcie. Kiedy idę ścieżką między drzewami na przystanek, odpalam papierosa. Dym przyjemnie pustoszy mi płuca i odurza umysł. Mam lekki uśmiech na twarzy kiedy zaciągam się po raz drugi. Wypuszczam powoli kłąb, z fascynacją obserwuje jak lekko i mozolnie porusza się ku górze aby w końcu zniknąć. Lubię dym, jest piękny, szary. Kiedy kończę fajkę, przychodzi czas na cichą kontemplację pogody i przyrody. Pogoda dobra, zanosi się na deszcz. Przyroda tak samo piękna jak każdej Jesieni, każdego roku, każdego dnia i każdej godziny. Dochodzę do przystanku. Czekam. Kiedy na horyzoncie pojawia się Fabian na moją twarz wstępuje powolny, lekki uśmiech. Zbliża się z radością dziecka na twarzy.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Cześć ponuraku.- mówi szturchając mnie w ramię.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Cześć. Co taki dobry humor?- zadziwiające, że go jeszcze usta nie bolą od tego ciągłego uśmiechu. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- To dobry dzień. Poza tym miło Cię widzieć.- odpowiada patrząc na mnie tymi swoimi oczyma.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Tak, to dobry dzień.- odpowiadam. Wsiadamy, przyjechał nasz tramwaj. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&amp;amp;&amp;amp;&amp;amp;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Uśmiech.- słyszę a kiedy odwracam twarz Fabian robi mi zdjęcie. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Nie mogłeś się powstrzymać?- Zawsze ma przy sobie aparat, kocha robić zdjęcia. Nie powiedział mi tego, widzę to w jego oczach.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- To jest piękne.- mówi ucieszony i odgarnia pasemko które wyplątało się z warkocza.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Rozpuść włosy.- mówię to zupełnie bez udziału woli. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Po co?- pyta zaciekawiony.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Lubię twoje włosy.- Kiedy je rozpuszcza, biorę od niego aparat. Wieje lekki wiatr, podnosi jego włosy. Robię zdjęcie. Na ekranie aparatu widzę, złote włosy na tle szarego nieba rozwiewane przez wiatr. To jest idealne. To jest piękno, jest ulotne.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4558561323084247754-6546126386746650147?l=stuckforever.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://stuckforever.blogspot.com/feeds/6546126386746650147/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4558561323084247754&amp;postID=6546126386746650147&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4558561323084247754/posts/default/6546126386746650147'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4558561323084247754/posts/default/6546126386746650147'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://stuckforever.blogspot.com/2010/12/rozdzia-2-dom-kot-dym.html' title='Rozdział 2 „Dom, kot, dym”'/><author><name>Brian</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09789100199608946264</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_rDUnlxb_rik/TRJ6kp8pn_I/AAAAAAAAACw/e67gIgdZoww/S220/3.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4558561323084247754.post-5884207604460677177</id><published>2010-12-19T22:08:00.001+01:00</published><updated>2011-01-04T19:19:22.144+01:00</updated><title type='text'>Rozdział 1 „Papieros, fizyka, tramwaj”</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal"&gt;  &lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Siedzę właśnie na ławce obok szkoły, palę papierosa i złorzeczę całemu niesprawiedliwemu światu. Właściwie to bardzo lubię robić te trzy czynności na raz. Siedzenie daje mi wiele komfortu to, że robię to w pobliżu szkoły paląc fajkę dostarcza&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;mi troszkę adrenaliny, a złorzeczenie światu, który jest niebotycznie wręcz niesprawiedliwy, daje mi jako takie poczucie równowagi, tak żeby się nie siedziało za dobrze i nie paliło za dobrze. Jest Jesień. Wydaje mi się, że dużo osób dodało by tutaj parę mało optymistycznych epitetów. Jak: zimna Jesień, czy też mokra lub paskudna a może smutna. Ja powiem jednak: piękna, czerwona, bardzo zimna i bardzo deszczowa. Lubię Jesień. Fajnie jest patrzeć na pieprzony deszcz który jest wręcz cholernie piękny gdy cieknie strugami po szybie. Piękne jest to jak czerwone i żółte liście leżą na chodnikach zakrywając ich obrzydliwy bród. Lubię także jesienne niebo. Można powiedzieć, że jest przygnębiające, dla mnie jest po prostu cudownie szare. W Jesieni piękne jest to, że przyćmiewa całą obrzydliwość i martwość betonowego miasta. Urzekający nawet jest zimny wiatr. Przewiewa, porządkuje trochę myśli albo raczej, pomaga nie myśleć. Jedyne co nam do głowy przychodzi to „Jak cholernie zimno!”, w każdym razie coś w tym stylu, jednak to jak to ujmiemy zależy od autora. Gaszę papierosa o ławkę i wyrzucam do pobliskiego kosza. Trzeba iść na dalsze lekcję. Zimno mi w dłonie, naciągam na nie rękawy mojej czarnej bluzy i idę na fizykę. Kiedy wchodzę do szkoły w całych zabłoconych butach woźna łypie na mnie wzrokiem bazyliszka. Przyspieszam, jeszcze jej się przypomni, że powinienem po sobie posprzątać. Kiedy docieram pod klasę okazuje się, że nauczyciel jeszcze nie przyszedł. Nikt do mnie nie podchodzi, ja nie podchodzę do nikogo. Jestem im obojętny, oni mi też. Jestem w pierwszej klasie liceum w Łodzi. Jest drugi miesiąc szkoły. Nie lubię fizyki, właściwie to nie lubię przedmiotów ścisłych. Wydają mi się być takie, pozbawione wyobraźni. Przychodzi ten dziad, nie wiem jak się nazywa ten nauczyciel. Wchodzę do klasy i zajmuję trzecią ławkę przy oknie. Lekcja raczej mnie nie interesuję, ten staruszek wydaje się mówić bardziej do siebie niż do uczniów. Patrzę na widoki za oknem, które są wyjątkowo piękne biorąc pod uwagę, że jestem w brudnym, zatłoczonym i zanieczyszczonym spalinami mieście. Za oknem mam park, z pięknymi rozłożystymi drzewami. Z mnóstwem opadających i tańczących na wietrzę liści. Jeśli Jesień jest pasją to z pewnością mogę ją uznać za moją największą i jedyną. Kiedy lekcja się kończy jestem usatysfakcjonowany. Żadnego pytania jak na nieszczęsnej chemii za to cicha obserwacja i kontemplacja a poza tym, koniec lekcji. Ubrałem się i wyszedłem ze szkoły. Pokierowałem się na przystanek tramwajowy, mieszkam na przedmieściach. Nigdy nie lubiłem poruszać się tramwajami, robią straszny hałas, w środku śmierdzi i nie można się nad niczym skupić bo cholernie buja. Koniec trasy i początek spaceru do domu przywitałem z ogromnym entuzjazmem, co w moim przydatku miało wyłącznie efekt dźwiękowy czyli pomruk, żadnego uśmiechu. Mój jedyny znajomy z klasy którego faktycznie znam dopiero dwa miesiące mówi, że wyglądam na wiecznie naburmuszonego. Może trochę, ale jakieś reakcje to zawsze wykaże. Kiedy teraz o nim pomyślałem to nawet się uśmiechnąłem. Postanowiłem także, że go odwiedzę jako, że mieszka całkiem niedaleko. Nie było go dzisiaj w szkole więc jestem także ciekaw z jakiego powodu. Kiedy dotarłem do małego, drewnianego ale wyglądającego przytulnie domku zapukałem do drzwi. Po chwili otworzył mi jego ojciec, straszny ponurak i pracoholik.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Dzień dobry. Jest może Fabian?- zapytałem, ten ni to westchnął, ni to burknął, otworzył szerzej drzwi, wskazał na schody i zostawił mnie w ganku. Dziwny typ. Wszedłem&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;po schodach na górę, prowadziły one tylko i wyłącznie do jednego pokoju. Otworzyłem drzwi bez pytania. Z łóżka podniosło się na mnie szare spojrzenie wyglądające zza okularów. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Cześć Gabriel.- powiedział odkładając książkę i uśmiechając się do mnie przyjaźnie. Jego uśmiech jest przyjemny. Wtedy jego oczy robią się błyszczące a na policzkach pojawiają się dołeczki. On jest dość niski, ma blond włosy do łopatek, piegi na twarzy i jak już wspomniałem szare oczy. Fabian jest też szczupły, ma twarz trochę jak dziecko. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Cześć, czemu Cię w szkole nie było?- pytam i rozwalam się obok niego na łóżku. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Źle się rano czułem.- odpowiada miękko, opadając na pościel obok mnie. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Rozumiem. Wiesz nic nie straciłeś. Jakbym mógł też bym został w domu.- niestety jestem zbyt dobry żeby zwiać z lekcji&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;i zbyt odporny żeby coś mi się stało. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- To dobrze.- kiedy na niego patrzę widzę, że jest zmęczony.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Co Ci właściwie było?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Nie mam siły.- odpowiada elokwentnie na moje pytanie. Ja tylko wywracam oczami, patrzę na zegarek i liczę ile mogę zostać. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Dobra, mam jakieś 1,5 godziny. Idziemy spać.- mówię, wstaje aby zgasić światło i uwalam się na łóżku zamykając oczy. Słyszę cichy pomruk zgody, coś wczepia się w moje ramie. Zasypiam. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&amp;amp;&amp;amp;&amp;amp;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Dzwoni budzik, niechętnie wstaję z łóżka i kieruje się w stronę lustra żeby chociaż trochę polepszyć swoją stronę wizualną. Zapalam przy nim małą lampkę. Patrzy na mnie nieprzytomnym, niebieskim spojrzeniem jakiś koleś, który jest do mnie łudząco podobny. Trochę przyklepię swoje rozczochrane loczki, które sięgają ramion i już wiem, że ten gość to ja. Ten sam zadarty lekko nos, ta sama wychudzona twarz i te same przymulone oczy. Nie ma wątpliwości. Usatysfakcjonowany gaszę światło, podchodzę do łóżka, biorę plecak i ruszam do drzwi. Nagle słyszę cichy pomruk dochodzący z góry pościeli:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Już idziesz? Musisz?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Tak muszę. Ty śpij i jutro widzimy się na przystanku.- odpowiadam cicho na stłumione przez poduszkę pytania Fabiana.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Szkoda, że idziesz. Mam nadzieję, że mi wybaczysz, że Cię nie odprowadzę.-&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;mówi. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Taa, jakoś przeżyję, do zobaczenia.- mówię z lekkim uśmiechem na ustach i otwieram drzwi. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Dzięki i do jutra.- wypowiada to coraz ciszej jakby zasypiał w trakcie mówienia. Delikatnie zamykam drzwi i schodzę na dół z lekkim uśmiechem na ustach. Kiedy idę do ganku mijam się z tym starym gburem.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Do widzenia.- mówię, a ten dziwny koleś znowu nic nie odpowiada za wyjątkiem jakiegoś pomruku. Zastanawiam się czy on w ogóle umie mówić. Zakładam mój czarny płaszcz i szalik w tym samym kolorze. Wychodzę, uderza we mnie zimny powiew. Idę do domu. Dochodzę do wniosku, że ojciec Fabiana nie umie mówić.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4558561323084247754-5884207604460677177?l=stuckforever.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://stuckforever.blogspot.com/feeds/5884207604460677177/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4558561323084247754&amp;postID=5884207604460677177&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4558561323084247754/posts/default/5884207604460677177'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4558561323084247754/posts/default/5884207604460677177'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://stuckforever.blogspot.com/2010/12/rozdzia-1-papieros-fizyka-tramwaj.html' title='Rozdział 1 „Papieros, fizyka, tramwaj”'/><author><name>Brian</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09789100199608946264</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_rDUnlxb_rik/TRJ6kp8pn_I/AAAAAAAAACw/e67gIgdZoww/S220/3.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry></feed>
